wtorek, 15 maja 2012

Dzien świstaka

To mój trzeci dzień w hiszpanii. Dziś miałem zamiar dotrzeć do Igualdy jednak muszę to odłożyć na jutro. Dzis będę walczył z podejściem pod klasztor Moserrat. Tam z koleji mialem byc wczoraj ale kierowca z którym jechałem na stopa Myślał że chodzi mi o inny klasztor i wysadził na stacji na autostradzie niestety było mi to zupełnie nie drodze wiec musiałem się godzinkę cofnąć poboczem do najbliższego miasta :) człowiek którego okolo 24 spytałem o drogę pokazał się dealerem chociaż calkiem pomocnym najpierw próbowaliśmy porozumieć się po hiszpańsku-angielsku ale szlo opornie więc zacząłem migowym. Od slowa do slowa koleś zaproponował mi nocleg w sklepie jego matki. Mega zmeczony zgodzilem się. Niestety to był zły ruch umówiliśmy sie na 10€ niestety mialem tylko 20 koleś pobiegł z kasa tylko rozmienić i... Już go więcej nie widziałem. Chociaż nocleg nie był zły wyszedł trochę drogo. To kolejna lekcja o człowieku odczuta na własnym garbie.
Na koniec dodam skąd tytuł otóż w Sant Cugat jestem dziś drugi raz. Po godzinie zrozumiałem ze szedłem szlakiem w złym kierunku. Tak więc już dzis mam 15 km w nogach tyle ze nie posunalem sie do przodu wcale.
Adijos
Ps. Sory za bledy i interpynkcje pisze kalkulatorem

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz