czwartek, 7 czerwca 2012

Traciastela

Dzis zrobilem skromne 33 km. Jednak cel juz prawie widac na horyzoncie. Zostalo mi tylko 131km.
Nadal jak nie mam wrzucic zadnych zdjec wiec nie bede sie rozpisywal. Dzies byl nietypowy. W koncu zaczelo padac! Gdy wszyscy lamentowali z tego powodu i uzywali roznych nietypowych sztuczek zeby przed tym deszczem sie uchronic ( np. jeden wloch oblepil cale swoje buty tasma klejaca) ja smialem sie. W koncu deszcz! tak mi go tutaj brakowalo. Nic sobie mialem z przemoczonych butow. Smieje sie z przemoczonego spiworka i mojego slomianego kapelusza. A wszystko chyba dlatego ze ten deszcz prypomnial mi o kraju do ktorego juz niedlugo bede mog wrocic. Co do kraju to dzis nawet spotkalem pierwszego Polaka - 70 letniego gornika ze Slaska. Potem juz w alberque spotkalem kojelna dwojke Polakow...z Kanady.

Tak koncze i ide sprawdzic co slychac u Starkow :p

3 komentarze:

  1. Twoje stopy na deszczu to prawie jak pletwy:D

    OdpowiedzUsuń
  2. płetwy, ale chyba już takie hobbicie, z megagrubą podeszwą.

    swoją drogą nie wiadomo co lepsze: oblepianie butów taśmą klejącą, czy polski patent - owijanie skarpet torebkami foliowymi ;p

    bardzo smaczne miasteczko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. jak sobie pomyślę, że zostało Ci tylko 131km, a niedawno pisałeś, że masz jeszcze do przejścia 450km to aż.... bolą mnie stopy...:/

    OdpowiedzUsuń