Ha! W koncu zabraklo slonca, a wczoraj padal deszcz. Dzis idzie sie swietnie. Chociaz mam do pokonania 40 km. Nie martwi mnie to zbytnio. Terz jestem po 18. Dzieki temu ze w knajpie mieli dzialajavr wifi skusilem sie na kawe.
W zdjeciach macie moje dzisiejsze sniadanie- duzy zastrzyk energii i protein.
śniadanie wygląda tak smakowicie,że sama bym się z chęcią skusiła:)
OdpowiedzUsuńA widoków zazdroszczę.Świetnie się czyta Twoje zapiski.
Pozdrawiam i życzę samych sukcesów na kolejnych kilometrach:P
Kasia:)
Ty tam szfagier uwazaj zeby Cie nie obesrało czasem :D Organizm odzwyczajony od białka a tu nagle kilogram jajecznicy. Fajnie to miasteczko wygląda, mam nadzieję, że większość z nich to takie małe puebla. Klimat!
OdpowiedzUsuńczy Ty jesz ciecierzycę:)?
OdpowiedzUsuńOwszem, jem ciecierzyce.
OdpowiedzUsuń