Jestem dalej w drodze. Po Santiago ruszylem dalej w strone zachodzacego slonca. Chcialbym jutro dotrzec nad ocean i pewnie tsj sie stanie, poniewaz zostalo mi tylko 35km. Dzis nocuje w polowie wymarlej miejscowosci w ktorej czesc domow zamieniono na schroniska dla pielgrxymow. Bardzo fajne miejsce na nocleg.
Edit:
Dodaje kilka zdjec alberque w ktorymm spie i dzisiejszej kolacji zrobiomej przez wlochow. Najlepszy byl deser. Brzoskwinie w winie. Specjalnosc Sardynii
Jami. Mam nadzieje, że nam kiedyś takie same brzoskwinie zrobisz:D Ja widze, że Ty nie możesz przestać chodzić... Myślałam,że nad tą wodę to się stopem, albo innym pociągiem powiozłeś:p
OdpowiedzUsuń